Święta, Święta i … po co to było?
Sztuczny urok Świąt, czy ktokolwiek to widzi?
Spośród badanych 73% ankietowanych nie lubi tego czasu, nie lubi tych świątecznych przymusów, rodzinnych spędów i tego, co sam wiesz. Nie, to nie jest kontrowersyjny post. To pewien punkt widzenia z poziomu obserwacji.
Czas świątecznych przygotowań wydłużył się. Po wszystkich świętych, gdy sklepy wymiatają ekspozycje zniczy cmentarnych, w ich miejsce wjeżdżają bombki i dekoracje świąteczne. Przypominam, że dniem Wszystkich Świętych jest 1 listopada. Zatem do 24 grudnia upływa 29 dni listopada i 23 dni grudnia (42dni). Długo, bardzo długo jak na ekscytację świąteczną. Wiadomo, że wszystko służy człowiekowi, kiedy dawka tego czegoś jest umiarkowanie właściwa. Stres nawet wysoki ale krótkotrwały każdy osobnik wytrzyma. Stres długo czasowy zawsze ma negatywny wpływ na metabolizm biologii. To może być powodem, że zasiadając do świątecznego stołu, wielu z nas, jest zmęczonych i fizycznie i mentalnie. Tak długie oczekiwanie na święta, zabiera radość i piękno tych dni. Marketing funduje nam nakręcanie na … zakupy świątecznych prezentów i tzw „magię świąt”. Mary Christmas czy Jingle Bells rozbrzmiewa we wszystkich galeriach. Współczuję pracownikom, słuchać tak w kółko? 42 dni, serio?
Kiedyś były kolejki w sklepach, na ok. tydzień przed świętami, bo wtedy właśnie „rzucano” szczególny towar na rynek typu pomarańcze, cytryny i inne frykasy, których na co dzień nie było! Dlaczego teraz są kolejki, nie wiem. Coraz droższe zakupy, coraz bardziej wypchane wózki w marketach. Spora część wyląduje w śmietniku. Kiedyś zastawiony stół wzbudzał uznanie i … apetyt. Teraz wszyscy to mają, takie same produkty na każdym stole. Biesiadnicy już, szczerze mówiąc, nie mogą na to jedzenie patrzeć. Szczególnie, że jak wiecie sporo ludzi uprawia religię Fit. Tego nie jem, tego nie lubię, tego mi nie wolno, ja już tak nie jadam!
Do tego kłopot z rozmową. Większość, poza starszymi, pragnie (nawet przy stole), zajrzeć do telefonu i scrollować. To jest ich życie teraz. Wymiana jakiś ogólników i patrzenie na zegarek, by wyjść. Celebra skończona. Jaka celebra? Ot! Zwykłe spotkanie tyle, że choinka w tle. To już tylko jakaś kopia świąt. Wyblakła, i pomięta. Podtrzymywana, na siłę w imię tradycji.
Kiedyś tradycja miała sens. Budowała zwyczaje, zasady, reguły. Pozwalała przetrwać społeczności, w ustalonych normach. Co wolno robić a czego Nie! Zło musi być ukarane a dobro nagrodzone.
Skecz kabaretu „Neonówka”- Wigilia, jest prawdziwy. Skłócone rodziny, puste debaty polityczne, z których żadnych sensownych wniosków nie ma. O jakiejkolwiek konsolidacji, poprawiania relacji międzyludzkich nie widać. Towarzystwo rodzinne rozejdzie się do domów, rozproszy myśli, by wrócić w swoje znane koleiny. Bo każdy musiał utrzymać swoje stanowisko w danej sprawie.
Miłość rodzinna? Szacunek wzajemny, mierzy się posiadaniem. Ubogie to, jak ten żłóbek na Pasterce. Tyle, że ta inscenizacja ma sens ale nawet katolicy nie wzorują się na tym, w co wierzą.
Rozpoczęła się „zmiana ucieczkowa”, do Turcji, na Maltę, czy Cypr. Byle dalej od tego „rodzinnego”. Jeszcze niektórzy próbują racjonalizować te wyjazdy ale może niepotrzebnie? Pensjonaty pełne, mimo wzrostu cen. Bilety lotnicze i inne rezerwacje dokonane, na długo przed. Co ciekawe, już nie tylko wyjazdy tzw celebrytów ale w tour ruszyły miasteczka i wsie. Potem licytacje na INSTA
„Miałeś, chamie, złoty róg,
miałeś, chamie, czapkę z piór:
czapkę wicher niesie,
róg huka po lesie,
ostał ci się ino sznur,
ostał ci się ino sznur.”
Cytat z Wesela Stanisława Wyspiańskiego
Tak gubimy relacje i więzi rodzinne coś, co jest ponadczasowe, co jest wartością nieprzemijającą, co powinno zostać nawet, gdy my odejdziemy. Może w ulepszonej formule, bardziej nowoczesnej ale jednak wokół wartości, by jak tytuł noweli Stefana Żeromskiego, nie „rozdziobały nas kruki i wrony”.
Nie mam życzeń, nie powielam cudacznych wierszyków. Od lat nie słyszę, by ludzie wiedzieli czego życzyć, tak naprawdę szczerze i z serca, bez oklepanych słów i pospolitych frazesów.
ZDROWIA? Sam musisz zadbać o nie, bo lekarze tylko „leczą”,
SZCZĘŚCIA? Ale w czym, bo szczęście przychodzi, kiedy wiesz do czego ci jest potrzebne a większość ludzi nie ma celów.
PIENIĘDZY? Ile par butów czy telewizorów potrzebujesz? Ile samochodów, itd.
A zatem NIECH SIĘ WAM WIEDZIE, WEDLE POTRZEBY
PS Nie odbieram telefonów ze świątecznymi życzeniami od kogoś, z kim nie rozmawiałam przez cały rok. Teraz się komuś przypomniałam? Czy tylko książka telefoniczna weszła w tryb „roześlij wszystkim” – Tak więc – MIŁYCH DNI, WOLNYCH OD PRACY