Ludzkie Rozmowy

MOCNY TEMAT, RÓŻNE PUNKTY WIDZENIA A OTO JEDEN Z NICH

Tysiące matek, które nie śpią po nocach, bo dzieci już nie takie „moje”, bo troska o nie już zakończona, skoro odpłynęły w swój świat. Opuściły gniazda rodzinne jako naturalne zjawisko, coś oczywistego, na co każdy rodzic powinien być gotowy. A jednak ból jest rzeczywisty, gdy ta naturalność zostaje zaburzona i nie wiesz, jako matka, dlaczego. Nie rozumiesz tego, chociaż zdawało ci się, że zrobiłaś wszystko dla swojego dziecka. Bywa, że dotyczy to córek ale jednak większość tych smutków mają matki synów, gdy ci wyruszyli w swoje związki, by budować własne gniazda. Czy teza, że jak się ma synów, to nie ma się dzieci jest prawdziwa? Nie wiem, czasami tak, czasami nie.

Od tej tezy zaczęła opowieść pani Danuta, gdy usłyszała moje „Tak, słucham…”.

Prezentuję tu autentyczna formę, która czasami jest rozmową z samą sobą a czasami jakby relacją o kimś innym. Zachowałam więc tę strukturę, bo daje głębię refleksji nad tym, co się zdarzyło.

Tak się cieszyłaś (jako matka), że znalazł partnerkę, że jest zakochany, że będą wnuki a syn będzie szczęśliwy. Wierzyłaś, że przygotowałaś syna do roli męża, ojca i nawet na krótką myśl nie przyszło ci do głowy, że rola syna będzie zagrożona i stopniowo wygaszana. To przecież miało być takie naturalne, takie oczywiste, że będziesz gdzieś obok w jego przestrzeni życia. Nie zamiast, nie wespół ale obok właśnie.

Tymczasem zauważyłaś coraz mniej kontaktów, telefonów, spotkań. Gdy pytałaś go o coś, dostawałaś coraz krótsze zdawkowe odpowiedzi. Coraz rzadziej cię odwiedzał a gdy już, tematy dotyczyły ewentualnej pracy lub ogólnych spraw tak, jakby odwiedził cię sąsiad, by pogadać o wiadomościach telewizyjnych. Więzi coraz słabsze a i zainteresowanie tobą raczej ogólne.

USPRAWIEDLIWIAŁAŚ!

Teraz młodzi mają trudniej, bo świat się zmienił. Teraz ciężko pracują, są wymagania szefów. Teraz świat przyspieszył i nie mają czasu, są zagonieni. Muszą odebrać dziecko z przedszkola albo odrobić z nim lekcje, itp., itd.

Zapomniałaś, że kiedy ty tworzyłaś rodzinę, wiele lat temu, to miałaś podobne tematy do ogarnięcia. Nie miałaś, być może, auta a dziecko do przedszkola trzeba było zaprowadzić i w deszczu i w zimnie i w upale. Marudne, niewyspane czy po prostu bez humoru. Na pieszo, na rękach często. W pracy szefowie też byli różni. Nie było gotowych produktów na obiad. Wszystko trzeba było wypracować, przygotować z dnia na dzień. Słoiczków dla dzieci też nie było. Czy ktoś sobie wyobrazi jak przeciera się mięsko przez sitko, by maluszek miał wartościowy obiad? A sterty pieluch tetrowych, to dziś raczej jakaś abstrakcja! A jednak dałaś radę!

Silna, zawsze dostępna i użyteczna. Nie, nie byłaś idealna, bo byłaś wystarczająca, bo kochałaś, bo robiłaś wszystko co mogłaś. Pewnie, że robiłaś błędy, jak każdy ale odrzucenie przez dziecko nie jest sprawiedliwą karą. Wyjaśniasz sobie, że są zapracowani. To sposób na neutralizację, choć trochę, twojego smutku. Czujesz jak syn przesuwa cię na margines, oddala się od ciebie. Niczego nie wymagasz zatem, nie dzwonisz, by ktoś nie uznał, że jesteś wścibska albo, że wtrącasz się w jego życie, gdy pytasz o prozaiczne sprawy. Jak sobie poradziłeś synku z przeziębieniem, czy udało się szybko naprawić samochód? Odpowiedź jest mocno okrojona, jakiś algorytm tak/nie. Byle krócej, byle szybciej zakończyć rozmowę.

Zaczynasz się zastanawiać, dlaczego stałaś się przezroczysta, marginalna. Czy jesteś tylko rolą matki, która się właśnie skończyła?. Co zrobiłam nie tak. Najczęściej, niestety, to objaw niedojrzałości twojego syna i to on ponosi za to odpowiedzialność. Dojrzałość pozwala żyć w niedogodnościach, sprzecznościach i radzić sobie z nimi. Gdy twój syn ma porażki, kłopoty i nie radzi sobie z czymś, to odpowiedzialnością obarcza matkę, bo ta zniesie wszystko.

Możesz wtedy usłyszeć, że źle mnie wychowałaś albo za dobrze, za grzecznie. Stajesz się sprawczynią jego niezadowolenia, braku realizacji jego marzeń, jego niepowodzeń. Jesteś potrzebna jako mechanizm obronny w roli kozła ofiarnego. Tym bardziej, że jesteś zawsze dostępna i wyrozumiała, cierpliwa. Wtedy jest krytyka wszystkiego, co z tobą się wiąże, wszystkiego co mu nie pasuje. Tym bardziej, że powinnaś być, w oczach syna, perfekcyjna a nie jesteś. Dziecko odmawia widzenia ciebie jako normalnej matki. Tak to bywa przy emocjonalnej niedojrzałości. Byłabyś gotowa nadal wszystko tłumaczyć, wyjaśniać ale nie jesteś sama w tym projekcie.

Nieświadome siły, którymi są wzorce, oczekiwania i schematy rodzinne synowych, tworzą pułapkę, w którą wpada twój syn. Miękko, powolutku i metodycznie.

Jeśli partnerka miała wzorce rodzinne będące w kontrze do twojej więzi z synem, bo sama tego nie doświadczyła, to bądź pewna, że rozpocznie grę o zabranie uwagi. Jest zazdrosna i niepewna a to niszczące.

Byłaś kiedyś pierwsza ale teraz jesteś tylko poinformowana. Stajesz się obciążeniem w tej sytuacji. Każde dziecko musi odejść od rodziców, to zdrowe i konieczne, by znaleźć swoją tożsamość. Pojawia się wtedy przestrzeń do nowej relacji. Gdy jednak w tej relacji jest niepewność i zazdrość, zaczyna się wykluczanie wszystkich z otoczenia, więc zostajesz odcięta.

Dojrzały osobnik nie musi nikogo odcinać, bo przecież to historia partnera, część jego życia. Odcięcie męża od jego historii, od rodziny jest dość prymitywnym zabiegiem, choć skutecznym. Gorzej, że teraz szkoła terapii też ma trend „JA JA JA jestem najważniejszy” Niektórzy terapeuci zalecają zerwanie kontaktów z rodziną męża, gdy ich klientom brakuje umiejętności normalnych interakcji. Więc młode kobiety, w majestacie pseudonauki, idą w takie zachowania, jakby to załatwiało cokolwiek, gdy tym samym dają świadectwo swojej niedojrzałości a być może też wątpliwości, czy na pewno kochają swojego partnera, fundując mu takie rozdroże. Warunek: albo ja, albo twoja matka, to tortura człowieka. Mechanizm odciągania od rodziny jest paskudną manipulacją, w której chodzi o przejęcie wpływu na twojego syna.

Niepewność swojej roli jako żony, wobec mocy i zaradności teściowej, jej wiedzy, doświadczenia i wielkiej nieograniczonej, bezwarunkowej miłości do niego, skutkuje lękiem,że może być sama niewystarczająca. Szczególnie, gdy w swoim domu rodzinnym, doznała wielu zranień w dzieciństwie, gdy brakowało pewności, by wzrastać w swojej tożsamości, by być wtedy najważniejszą istotą dla swoich rodziców.

Pod pretekstem troski, twój syn słyszy, że jesteś niewyrozumiała dla niego, że ciągle coś chcesz, słyszy uwagi dyskredytujące ciebie, by wykazać, że twoja miłość, matki, stała się roszczeniem, kontrolą. Zaczyna się sączenie jakobyś była wszystkiemu winna. Twoja matka to, tamto, miękkim głosem rzekomej troski, zrozumienia stanu. Co, znowu matka cie wkurzyła? Jak wracasz od niej, to zawsze masz zły humor, jesteś zdenerwowany, itp. Jeśli ktoś wciąż powtarza, że twoja matka …, syn zaczyna w to wierzyć i nawet nie spostrzega, że patrzy na ciebie oczami swojej partnerki. Narracja skonstruowana (niesprawiedliwa) przez siły, w które syn uwierzył, niestety jego obciąża. Fałszywa interpretacja, którą syn zaakceptował, bo tak było wygodniej, spokojniej i bez wyrzutów sumienia. Może po czasie dojrzeje? Nieobecność matki budzić powinna świadomość, jak twierdzi Karl Gustaw Jung. Wprawdzie miała być zawsze ale …

Trudny moment żalu, smutki i wycofania, gdy dawne przeżycia nie liczą się i są niewartościowe dla syna, to trudno. Jesteś kompletna i wystarczająca, nawet bez tego uznania. Zasługujesz Matko na coś więcej. Byłaś Matką i pozostaniesz wdzięczna za przeżycie macierzyństwa, trzymania swojego dziecka w ramionach, przytulania go i radości z jego dorastania. Kochasz go za to z całych sił i zawsze będziesz dostępna. Jeśli rola matki się skończyła, to przecież masz własną wartość jako człowiek, jako kobieta, własne marzenia i potrzeby. Masz własna historię i nikt ci tego nie zabierze, nie zabierze doświadczeń i miłości. Nie zabierze też synów, bo są, choć gdzieś tam…